Zaawansowane
Szukaj
  1. Home
  2. Otyłość to nie kwestia braku dyscypliny
Otyłość to nie kwestia braku dyscypliny

Otyłość to nie kwestia braku dyscypliny

  • 23 February 2020
  • 0
  • 71
  • 0

Wciąż pokutuje myślenie, że osoba otyła jest leniwa i niezdyscyplinowana, bo zamiast „wziąć się za siebie” i odchudzić, wciąż się objada. To jednak bardziej skomplikowane, niż wielu z nas myśli. Sprawdź, jakie mechanizmy mogą stać za tym, że niektórzy nie są w stanie bez pomocy kontrolować swojej wagi.

Aby skutecznie walczyć z otyłością, trzeba zrozumieć, dlaczego niektórzy ludzie jedzą więcej iż powinni, dlaczego dochodzi do tego, że się objadają. Powodów może być wiele. Najpierw te raczej oczywiste: 

  • błędy żywieniowe czy niewłaściwy styl życia,
  • „medyczne”: predyspozycje genetyczne, skutki uboczne chorób, szwankowanie układu hormonalnego, który upośledza wydzielanie greliny, czyli tzw. hormonu głodu, skutki uboczne przyjmowanych leków.

Ogromną rolę odgrywają też czynniki psychologiczne oraz pewne „skrypty”, czyli wzorce zachowania i przekonań wyniesione z dzieciństwa i w nieuświadomiony sposób „wdrukowane” w psychikę. 

Jak psychika może dodawać kilogramy?

  • Można jeść za dużo, by się ukryć. Na przykład, kiedy atrakcyjność fizyczna wydaje się zagrożeniem. 

– To może być przekaz rodzinny typu: „Te szczupłe, suche kobiety są straszne”. Kiedy dziewczynka przez całe swoje życie słyszy od matki czy ojca takie sformułowania, koduje sobie: „Nie mogę być taką suchą kobietą”, więc zaczyna jeść, żeby stworzyć sobie i swoim rodzicom poczucie komfortu, by wyeliminować zagrożenie – tłumaczy Agata Ziemnicka, dietetyk i psycholog.

  • Za otyłością może kryć się lęk – to wszystkie te sytuacje, kiedy boimy się konsekwencji swoich zachowań.

Niektóre osoby w celu uśmierzenia lęku są autoagresywne. 

– Mamy poczucie, że zrobiliśmy coś bardzo złego, będziemy się więc karać jedząc więcej. To niezwykle trudne do wyobrażenia, ale zdarza się, że ktoś może doprowadzać się do takiego stanu, kiedy dochodzi do takiego przyrostu masy ciała, że oznacza to chorowanie, a nawet zagrożenie życia – twierdzi psychodietetyk.

  • Ludzie mogą jeść też za dużo z samotności. 

– Mają poczucie pustki, które chcieliby wypełnić babcinym ciepłem. Ale nie ma babci, często nie ma też nikogo innego, bo nie umiemy szczerze rozmawiać, bo nie dopuszczamy nikogo do siebie. Taką samotność niektórzy konsekwentnie wypełniają makronem z oliwą, albo ciastem drożdżowym z powidłami – opowiada specjalistka.

  • Wiele osób zajada też codzienny stres i poczucie niespełnienia.

Ilu ludzi, tyle sposobów radzenia sobie z codziennym stresem. Niektóre są, niestety, szkodliwe. Jednym pozorne ukojenie przynosi alkohol, innym narkotyki, jeszcze innym papierosy, a są i tacy radzą sobie z napięciem za pomocą jedzenia i podjadania.

Agata Ziemnicka zwraca uwagę, że kobietom, które czują się nieszczęśliwe, mają zbyt dużo pracy, które żyją w napięciu, a nie mogą sobie pozwolić na chwilę wytchnienia, bo muszą wypełnić wiele obowiązków, łatwo przychodzi sięgać w takich sytuacjach po batonika czy inne niezdrowe przekąski, zwłaszcza że z pozoru są one niewinne i na dodatek najczęściej niezauważalne dla innych.

– Często w swoich rolach wypełniamy 100 procent normy: jesteśmy stuprocentową matką, stuprocentową żoną, stuprocentową przyjaciółką, dziennikarką, właścicielką firmy itd. I przychodzi taki moment, że musimy sobie uświadomić swoje człowieczeństwo, które wiąże się też ze słabościami. Przysłowiowy snikers pozwala znowu być człowiekiem, jest objawem ludzkiej  słabości. Jemy snikersa za snikersem i wreszcie w wieku 60 lat okazuje się, że waga przekroczyła 100 kg, trochę nie wiadomo kiedy. I już nie da się tego odwrócić dietą, organizm jest już tak chory, że potrzebny jest lekarz, zespół specjalistów, farmakoterapia – ostrzega psycholog. 

  • Udostępnij:

Zostaw swój komentarz